Główna » Inne » Obecnie czytasz:

eClicto: jeszcze nie teraz

11 grudnia 2009 Inne 6 komentarzy Jan Giemza

Drukowana książka za kilka lat stanie się produk­tem niszowym i jesz­cze droż­szym niż obec­nie. Zwykli ludzie korzystać będą z e-czytników. I nie jest to już mało praw­dopodobna, odległa wizja, tylko fakt. Im szyb­ciej pogodzą się z nim czytel­nicy, tym lepiej dla nich.

Jedno nie­wiel­kie, mak­symal­nie 10-calowe urządzenie zamiast kilku półek z powie­ściami, pod­ręcz­nikami akademic­kimi i magazynami. Już ten jeden argument – dostęp do całej kolek­cji książek z dowol­nego miej­sca na świecie – dla wielu osób prze­sądzi o zakupie czyt­nika. A prze­cież inne funk­cje są rów­nie istotne:

  • wyświetlacz, który nie męczy wzroku i nie odbija światła,
  • wyszukiwarka tre­ści i wbudowany słownik,
  • dostęp do inter­netu, a więc moż­liwość zakupu książek bez wizyty w księgarni,
  • wbudowany syn­tezator, czyli tworzenie audiobooka „live”.

Jed­nak taki sprzęt nie przyj­mie się na masowym rynku, bo nie­wiele ma wspól­nego z przyjem­no­ścią, jaką daje lek­tura opasłego tomisz­cza przy kominku z lampką czer­wonego wina w dłoni. Elek­tronika zabija magię czytania, więc pozostanie tylko ciekawostką dla studen­tów. Prawda?

Bzdura! To samo mówili miłośnicy winyli, gdy pojawiły się pierw­sze płyty CD. Fani kom­pak­tów nie wierzyli w suk­ces empetrójek. A dziś? Naj­więk­sze sklepy z muzyką to sklepy cyfrowe.

Kindle

Podob­nie będzie z książ­kami i całym ryn­kiem prasy drukowanej, a to z jed­nego (dla więk­szo­ści ludzi kluczowego) powodu – ceny. Dys­trybucja cyfrowa jest tania, pozwala obniżyć koszty o kil­kadziesiąt procent. Odpadają druk, trans­port i zwroty, a sprzedawca nie musi nakładać wysokich marż na wystawiane produkty. Jeśli prze­ciętny czytel­nik stanie przed wyborem: best­sel­ler w for­mie papierowej za 40 zł lub elek­tronicz­nej – za 20 zł, szybko pozbędzie się sen­tymen­tów do guten­ber­gow­skiego wynalazku.

I dobrze. Nie dziwię się, że ludzie nie czytają – prawie każda ze nowo­ści kosz­tuje powyżej 30 zł, a kil­kuset­stronicowe powie­ści to wydatek nawet dwa, trzy razy więk­szy. Dzięki e-bookom, za kilka lat ta chora sytuacja ma szansę ulec poprawie.

eClicto

Ale nie wcześniej. Od jakiegoś czasu międzynarodowe rynki zdobywa Amazon Kin­dle, a wczoraj zadebiutował długo oczekiwany eClicto spółki Kol­por­ter. Zasad­niczo urządzenie jest świetne i ma wiele zalet – nie­stety, rów­nie dużo istot­nych wad:

  • ekran jest czarno-biały i nie reaguje na dotyk,
  • brakuje pod­świetlenia – pod­czas czytania wymagane jest dodat­kowe źródło światła,
  • żeby pobrać książkę, trzeba pod­łączyć urządzenie do komputera,
  • w ofer­cie nie ma czasopism,
  • czyt­nik obsługuje for­maty ePub, PDFHTML, ale DOC, RTFTXT – już nie,
  • jedno naładowanie baterii wystar­czy na prze­czytanie zaled­wie pięciuset stron – na dłuż­sze wyjazdy trzeba zabierać ładowarkę,
  • cena (899 zł) to o jakieś 600 zł za dużo.

Pierw­sza wer­sja eClicto suk­cesu nie osiągnie. Trzeba czasu: na poprawę usterek, na ulep­szenie tech­nologii i spadek ceny. W międzyczasie sporo namieszać może mityczny „tablet” Apple’a. Mityczny dlatego, bo nikt oficjal­nie nie potwier­dził, że w ogóle powstaje. A namieszać może, bo Steve Jobs niejed­nokrot­nie udowod­nił, że potrafi wymyślić na nowo to, co już dobrze znamy.

Kto wygra ten wyścig? To akurat proste – ten, kto jako pierw­szy zaoferuje czyt­nik e-booków za złotówkę w abonamen­cie i stworzy przy tym sklep pełen dobrych, nie­drogich książek.

Jed­nak do mety jesz­cze daleko.

Więcej infor­macji:

Wrzuć linka u siebie:
  • Wykop
  • Facebook
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Twitter
  • Digg
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Netvibes
  • Forumowisko
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • MySpace
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Skomentuj ten tekst







Aktualnie mamy are "6 komentarzy" do tego tekstu:

  1. pankoziNo Gravatar pisze:

    Prze­cież to jest e-papier (nie wyświetlacz LCD) i tak jak zwykły papier nie jest pod­świetlany. Czyta się go podob­nie jak tradycyjną książkę, przy świetle dzien­nym lub sztucz­nym. To jest prze­cież zaleta elek­tronicz­nego papieru, w odróznieniu np. od wyświetlaczy komórek.
    For­mat txt jest obsługiwany.

  2. pgkrzywyNo Gravatar pisze:

    nie, nie, nie! Jestem miłośnikiem całej elek­troniki, kom­puterów, etcetera, ale książki, która mam w wyrku jak leże pod koł­drą nie oddam!

  3. assaNo Gravatar pisze:

    weź kilka książek na urlop, jak masz ograniczenie w kilogramach bagażu! Jak dla mnie — super! książki w pol­skim języku — wiele wybralabym z ich oferty. zamowilam czyt­nik — mam nadzieje za sie nie zawieodę…

  4. jantarekNo Gravatar pisze:

    cudo na wyjazdy, ale dla siebie wolę zachować nie­samowite doznanie macania papieru i rzucania okiem na grzbiet książki…Sentyment kon­tra technika ;)

  5. JJNo Gravatar pisze:

    brakuje podświ­etle­nia – pod­czas czy­ta­nia wyma­gane jest dodat­kowe źródło światła”

    wlasnie o to chodzi!!!!! nie meczy sie wzrok.

  6. Jan GiemzaNo Gravatar pisze:

    JJ: masz rację, w sumie to tak jakby czepiać się, że książka wymaga światła, a mp3 nie wyświetla obrazu ;)

Przeszukaj stronę

Newsletter


Nasz NEWSLETTER, czyli wymarzone rozwiązanie dla wszystkich, którzy chcą być na bieżąco z najlepszymi książkami, a nie skarżą się przy tym na nadmiar wol­nego czasu. Raz w tygodniu na Twojego e-maila prześlemy informacje o nowo­ściach, recenzjach i konkursach. Żadnego spamu.